WIELKA PRZYGODA Z LATAWCAMI I BRATEM WIATREM.
„Pochwalony bądź Panie ze wszystkimi Twymi stworzeniami,
szczególnie z panem bratem słońcem,
przez które staje się dzień
i nas oświeca.
Pochwalony bądź Panie mój przez brata wiatr i przez powietrze i chmury
I pogodę i każdy czas, przez który swoim stworzeniom dajesz utrzymanie…”
(z pieśni słonecznej Św. Franciszka)
Pozdrawiamy was z naszej pięknej franciszkańskiej przygody z latawcami w Olsztynie, na którą wybraliśmy się na zakończenie spotkań w naszej świetlicy.
Rzeczywiście doświadczyliśmy tam całego piękna „Kantyku Stworzeń”, przez który Św. Franciszek Uwielbiał wielkość i wszechmoc Boga Stworzyciela.
Ta przygoda rozpoczęta modlitwą u stóp Pani Jasnogórskiej i naszej Matki przyniosła nam obfitość darów niebios, z bratem słońcem i wiatrem na przemian.
Dzień ten, tak słoneczny i wietrzny ponosił nasze latawce, też dziecięce modlitwy, aż pod samo niebo w błękitne obłoki, a radość wykrzyczana pod same niebiosa, w których dostrzec było można radosny uśmiech samego Boga Ojca, była wielka.
Nie było końca radości dziecięcych rączek trzymających wytrwale latawce i krzyczących „Siostro, siostro popatrz jak mój leci wysoko..”
Jeszcze dziś pisząc słyszę to wołanie siostro, siostro popatrz ….Nie było mowy nawet o przerwie na kanapkę, tylko przez krótki moment, ktoś wpadał na pomysł, aby przywiązać latawca do gałązki i napić się wody, czy zjeść cukierka.
Na koniec odbył się konkursy z latawcami, wygrali wszyscy, choć nasz sześciolatek- Artur okazał się najwytrwalszym instruktorem, uczył dziewczynki, jak trzeba nauczyć latawca, aby sam latał, to było przepiękne szkolenie i rzeczywiście skuteczne. Nagrodą dla wszystkich były „dobre zimne lody”.
Po schłodzeniu się i odpoczynku wyruszamy na „podchody”, ta harcerska zabawa w lesie stała się kolejnym odcinkiem naszej przygody, gdzie wykazywali się swoimi pomysłami chłopcy, wymyślając nie tylko oryginalne strzałki, ale również ukrywanie skarbu, czy pytań z katechezy lub też matematycznych zadań z labiryntami włącznie. To trzy- godzinne szukanie się po lesie i zdobywanie kolejnych sprawności wymagało dobrej kondycji, wszyscy jednak okazali się bardzo wytrwali.
Zmęczeni, ale zadowoleni i radośni z plecakiem wielu przygód razem z zachodem słońca zakończyliśmy nasze wędrowanie i „latanie”, a do Częstochowy dotarliśmy autobusem o godz. 20: 15, gdzie na szczęśliwców czekał samochód, ale nie wszyscy się zabrali, więc reszta, razem z siostrami dotarła na 21;00.
Jesteśmy wdzięczni Bogu za Jego Ojcowskie czuwanie nad nami jak również wszystkim, którzy nas duchowo wspierali i życzyli nam dobrze.
Niech we wszystkim Pan będzie Uwielbiony!.
Osobiście dziękuję za 6 lat posługi w naszej franciszkańskiej świetlicy.
Z darem wdzięczności.
S.Daniela